Umywalka i pralka w piwnicy albo warsztacie – jak poprowadzić odpływ, żeby po ulewie nie było powodzi?

by

Kto ma w domu piwnicę albo garaż z warsztatem, prędzej czy później zaczyna myśleć o wodzie na miejscu. Zlew, w którym umyje się ręce po wymianie oleju, pędzle po malowaniu czy doniczki przed zimą, to ogromna wygoda. Często dochodzi do tego pralka przeniesiona z łazienki albo druga, do ubrań roboczych. Wodę doprowadzić jest łatwo. Trudniejszy jest odpływ, bo w piwnicy kanalizacja bywa wyżej niż posadzka, a w czasie ulewy potrafi zamienić się w źródło zalania.

Zlew gospodarczy i pralka w piwnicy z odpływem kanalizacyjnym

Jesień to dobra pora na takie prace. Sezon ogrodowy się skończył, w warsztacie jest więcej czasu, a jesienne deszcze szybko pokazują, czy kanalizacja w danej okolicy ma tendencję do przepełniania się. Poniżej opisujemy, jak podejść do tematu krok po kroku, tak żeby całość dało się zrobić w dużej mierze samodzielnie, z pomocą hydraulika tam, gdzie to konieczne.

Najpierw sprawdź, gdzie jest kanalizacja i jak głęboko

Pierwsze pytanie brzmi: czy w piwnicy jest już jakiś odpływ, na przykład kratka w posadzce, czyszczak na pionie albo odejście po dawnej pralni. Jeśli tak, warto ustalić, na jakiej wysokości biegnie przewód poziomy, który wychodzi z budynku do przyłącza. W starszych domach często prowadzi go się pod posadzką piwnicy, w nowszych zdarza się, że wychodzi ze ściany ponad nią, a piwnica w ogóle nie ma grawitacyjnego odpływu.

Jeśli przewód kanalizacyjny leży poniżej miejsca, w którym ma stanąć zlew i pralka, sprawa jest prosta. Odpływ poprowadzi się grawitacyjnie, ze spadkiem, do istniejącego przewodu. Jeśli leży wyżej, potrzebna będzie przepompownia, czyli niewielka stacja z pompą, która tłoczy ścieki do wyżej położonej kanalizacji. Jest też trzecia sytuacja, najczęstsza w praktyce: przewód leży nisko, ale poziom ulicy i studzienki publicznej jest wyżej niż posadzka piwnicy. Wtedy grawitacja działa na co dzień, a problem pojawia się tylko podczas ulewy.

Poziom zalewania, czyli granica bezpieczeństwa

Instalatorzy mówią o poziomie zalewania, zwykle przyjmowanym jako poziom terenu przy budynku albo poziom włazu najbliższej studzienki. Wszystkie odpływy położone niżej, czyli kratki, zlewy i pralki w piwnicy, mogą zostać zalane, jeśli kanalizacja zewnętrzna się przepełni. Każdy taki odpływ trzeba zabezpieczyć albo poprowadzić przez przepompownię z pętlą przeciwzalewową, czyli rurą tłoczną wyprowadzoną ponad ten poziom.

Dla majsterkowicza praktyczny test jest prosty. Wystarczy zmierzyć różnicę wysokości między posadzką piwnicy a włazem studzienki na ulicy albo w ogrodzie. Jeśli posadzka jest niżej, każdy nowy odpływ w piwnicy wymaga zabezpieczenia przed cofką. Jeśli wyżej, ryzyko jest niewielkie, ale wciąż warto uważać na studzienki podwórkowe, do których spływa woda z rynien.

Cofka po ulewie, czyli dlaczego piwnica potrzebuje zabezpieczenia

Podczas gwałtownej burzy kanalizacja ogólnospławna, a czasem też sanitarna, do której nielegalnie podłączono rynny, przestaje nadążać z odbiorem wody. Poziom w studzienkach rośnie, a woda szuka ujścia. Najniższym takim ujściem jest kratka w piwnicy albo odpływ zlewu. Najpierw słychać bulgotanie, potem z kratki zaczyna wypływać brudna woda. W ciągu kilkunastu minut potrafi jej być po kostki.

Wiele osób szuka wtedy w internecie hasła klapa zwrotna do ścieków, czyli elementu, który przepuszcza ścieki tylko w jedną stronę i zamyka się, gdy woda zaczyna płynąć z powrotem. Najprostsze modele mają jedną klapę grawitacyjną. Bezpieczniejsze, przeznaczone do piwnic, mają dwie niezależne klapy, w tym jedną zamykaną ręcznie dźwignią na czas dłuższego wyjazdu albo zapowiedzianych nawałnic. Przy wyborze sprawdza się średnicę przewodu, to, czy zawór jest przeznaczony do ścieków szarych, czy także z fekaliami, oraz dostęp do klapy w celu czyszczenia.

Gdzie zamontować zabezpieczenie

Zawór przeciwzalewowy montuje się na przewodzie odprowadzającym ścieki tylko z odpływów położonych poniżej poziomu zalewania. Odpływy z wyższych kondygnacji, czyli łazienki na parterze i piętrze, powinny trafiać do kanalizacji z pominięciem zaworu. Gdyby przechodziły przez niego, podczas zamknięcia klapy ścieki z góry nie miałyby gdzie odpłynąć i wypłynęłyby właśnie w piwnicy.

W praktyce zawór można zamontować na poziomym przewodzie przy posadzce albo w studzience rewizyjnej, jeśli jest dostępna. Ważne, by zostawić dostęp do pokrywy i klapy. Zawór zarośnięty osadem albo zablokowany kawałkiem szmaty nie zamknie się, gdy będzie potrzebny. Raz w roku, najlepiej jesienią, warto zajrzeć do środka, wyczyścić klapę i sprawdzić uszczelkę.

Zlew i pralka, czyli co podłączyć i jak

Zlew gospodarczy w warsztacie powinien mieć syfon, najlepiej z łatwo odkręcanym kubkiem, bo trafi do niego piasek, farba i opiłki. Dobrym pomysłem jest osadnik albo sito w odpływie, które zatrzyma grubsze zanieczyszczenia, zanim dostaną się do rur. Do odpływu pralki stosuje się syfon z przyłączem węża, montowany na wysokości zalecanej przez producenta pralki, zwykle wyżej niż poziom wody w bębnie.

Rury odpływowe w piwnicy najczęściej wykonuje się z PVC albo PP o średnicy 40 lub 50 mm dla zlewu i pralki. Spadek przewodów poziomych powinien wynosić co najmniej kilka milimetrów na metr, a połączenia kielichowe układa się kielichem pod prąd, czyli w stronę, z której płyną ścieki. Każde włączenie do przewodu głównego robi się trójnikiem skośnym, a nie prostym, bo prosty sprzyja zatorom. Jeśli trasa jest długa, dobrze przewidzieć czyszczak w miejscu, do którego łatwo dojść.

  • sprawdzić poziom posadzki względem studzienki na ulicy,
  • wybrać sposób odprowadzenia: grawitacyjnie, przez zawór przeciwzalewowy albo przepompownię,
  • zaplanować trasę rur ze spadkiem i z czyszczakiem,
  • przygotować mocowania pod stropem i na ścianach,
  • zrobić próbę szczelności, zanim cokolwiek zostanie zabudowane.

Rury pod stropem i na ścianie, czyli mocowanie, które wytrzyma lata

W piwnicy i garażu rury rzadko chowa się w ścianach. Najczęściej biegną po ścianie albo pod stropem, nad regałami i stołem warsztatowym. Muszą być zamocowane tak, żeby nie zmieniał się ich spadek, nie wisiały na kształtkach i nie dało się ich przypadkiem zerwać deską czy drabiną. Rura kanalizacyjna wypełniona wodą jest cięższa, niż się wydaje, a przy zrzucie wody z pralki dodatkowo drga.

Podstawą są obejmy na rury z gumową wkładką, mocowane do stropu na szpilkach gwintowanych albo do ściany na kołkach. Szpilka pozwala precyzyjnie ustawić wysokość każdej obejmy, a więc i spadek przewodu, co przy kanalizacji ma kluczowe znaczenie. Odstępy między obejmami dla rur z tworzywa są mniejsze niż dla stalowych i zależą od średnicy. Producenci systemów kanalizacyjnych podają je w swoich wytycznych, zwykle jako wielokrotność średnicy rury dla odcinków poziomych.

Taśma montażowa, kiedy się przydaje

W warsztatach i piwnicach często widać też rury i przewody zawieszone na perforowanej taśmie. Gdy ktoś szuka w sklepie hasła taśma stalowa montażowa, zwykle chodzi mu o ocynkowaną taśmę z rzędem otworów, którą tnie się na dowolną długość i przykręca do stropu lub belki. Sprawdza się przy podwieszaniu lekkich elementów: peszli z przewodami, cienkich rur wodnych, kanałów wentylacyjnych, a także do stabilizacji przewodów na drewnianym stropie, gdzie trudno osadzić szpilkę. Przy wyborze patrzy się na szerokość i grubość taśmy, rodzaj powłoki antykorozyjnej i średnicę otworów pasującą do używanych wkrętów.

Taśma ma jednak swoje ograniczenia. Nie trzyma rury tak sztywno jak obejma, więc przewód kanalizacyjny może się na niej bujać i z czasem zmienić spadek. Dlatego do odpływów najlepiej stosować obejmy na szpilkach, a taśmę traktować jako uzupełnienie, na przykład do podwieszenia lżejszej rury wodnej obok. Jeśli już ktoś mocuje na taśmie rurę, powinien owinąć ją tak, by tworzyła pełną pętlę, i nie zginać taśmy wielokrotnie w tym samym miejscu, bo pęka na otworach.

Woda doprowadzona do warsztatu i przygotowanie na zimę

Doprowadzenie zimnej, a czasem i ciepłej wody do zlewu w piwnicy zwykle nie sprawia trudności. Najczęściej wykonuje się odgałęzienie od istniejącej instalacji, z zaworem odcinającym na początku nowej linii. Dzięki temu zlew i pralkę można odciąć bez zakręcania wody w całym domu. Jeśli warsztat jest w nieogrzewanym garażu, rury trzeba ocieplić otuliną albo przewidzieć opróżnianie linii na zimę.

Jesienią warto przejść całą instalację w piwnicy: sprawdzić, czy zawór przeciwzalewowy działa, czy syfony nie wyschły po lecie, czy mocowania nie poluzowały się od drgań pralki. W piwnicach o podwyższonej wilgotności zwraca się też uwagę na rdzawe ślady na mocowaniach, bo to sygnał, że powłoka antykorozyjna nie wytrzymuje warunków i elementy trzeba będzie wymienić.

Część prac da się wykonać samodzielnie, ale przy podłączeniu do pionu, montażu przepompowni i wszystkim, co dotyczy przyłącza, lepiej skorzystać z pomocy hydraulika. Materiały do takich prac, od rur i kształtek po zawory przeciwzalewowe i mocowania, instalatorzy kupują w hurtowniach instalacyjnych. W oddziałach Onninen można też dopytać o dobór zaworu do konkretnej średnicy i rodzaju ścieków.

Zlew i pralka w piwnicy to duża wygoda, o ile odpływ jest dobrze zaplanowany i zabezpieczony przed cofką. Zawory, rury, obejmy i taśmy montażowe wraz z danymi technicznymi można sprawdzić na www.onninen.pl

Dodaj komentarz